Jak Cię stać na taki wóz to na benzynę też. Samochód wygląda świetnie i ten wygląd. Ah chciałoby się nim przejechać. "prędkość maksymalną 351,45 km/h" wow chciałoby się przejechać taką limuzyną! A środek to istne marzenie. Z tego, co widzę to jest w nim wszystko!
Ile taki maybach kosztuje? Znaczy ile milionów kosztuje Samochód widzę, że jest sportowy, ale w środku oglądając jego wyposażenie można powiedzieć, że to sportowa limuzyna o ogromnej mocy pod maską. Coś pięknego :)
12 maja, godz. 14.10. Tor testowy ADAC, 70 km od Berlina. Całkowite zachmurzenie nieba, pełne rozchmurzenie mojej twarzy. Czeka mnie jazda najszybszym Maybachem w historii firmy, o którym wielu chciałoby powiedzieć "MYbach". Biorąc pod uwagę miesiąc prezentacji, z pewnością to Maj-bach.
- Cześć - niezbyt wylewnie wita mnie Klaus Ludwig. Jeździć z nim po torze to tak jak grać koncert z Markiem Knopflerem. Trzeba mieć niewąski talent, by zostać najlepszym kierowcą w historii DTM (Niemieckich Mistrzostw Samochodów Turystycznych) i trzy razy wygrać w Le Mans. Człowiek z Maybacha ciasno opina mnie szelkowymi wyczynowymi pasami. Tuż przede mną 12-cylindrowy silnik wydaje ostre, bulgoczące dźwięki. Jakby coś się tam gotowało. I rzeczywiści - 700 KM gotuje się do zmasowanego 80-sekundowego ataku na kilka kilometrów toru.
Maybach+Fulda=Exelero
Takie godziny ciągną się jak Wielki Mur Chiński. Niewątpliwie ludzie z Maybacha i Fuldy uczyli się sztuki suspensu od Hitchcocka. Od godziny umiejętnie podgrzewają atmosferę oczekiwania na nowy prototyp. Model, o którym wiadomo tylko tyle, że jest wspólnym dziełem DaimlerChryslera i firmy oponiarskiej Fulda. Rzadko zdarza się prezentacja tak tajemniczego samochodu.
Nagle w rogu wielkiej sceny pojawia się dym. Po chwili przecinają go światła. Ostre, ksenonowe. Po następnej przy wtórze pompatycznej muzyki wjeżdża bohater wieczoru - Maybach Exelero. Nic nie jest w nim połowiczne ani na pół gwizdka.
Nie widzę tylko nadlatującego Batmana - samochód na pewno by mu się spodobał. Potężny, groźny, efektowny. Wielki grill szczerzy się chromem. Maska jest na tyle okazała, że gdyby była bardziej płaska, nadawałaby się na stół pingpongowy. Dolny wspornik bocznego lusterka jest dwa razy dłuższy od męskiej dłoni. Tylna szyba ma rozmiary okna szklarniowego.
Odrębną historia to opony - Fulda Carata Exelero o rozmiarze 315/25 ZR 23. Przypominają gumowe tuleje o zaokrąglonych końcach.
Czy linia samochodu nie jest... groteskowa? - To przecież prototyp, a te mają taki charakter - tłumaczy mi prof. Harald Leschke, jeden z głównych stylistów DaimlerChryslera.
Po chwili udaje mi się przecisnąć przez tłum dziennikarzy wprost do wnętrza auta. Drzwi mają grubość płyt pancernych. Podobnie jest z szerokim progiem, który dla niewprawionych we wsiadaniu do supersamochodów może być jedyną przeszkodą. Bo w porównaniu z Ferrari Enzo czy Koenigsegg CC 8S zajmowanie miejsca w Exelero jest nieskomplikowane. Żadnego niskiego siedzenia, żadnej ciasnoty. Wnętrze jest tak przestronne, jak może być tylko w Maybachu. Dwa obszerne fotele rozdziela tunel na tyle szeroki, że dałoby się zamiast niego zamontować trzecie siedzenie. Pod stopami w miejscu puszystych dywaników limuzyny surowy perforowany metal wyczynowca. Jak okiem sięgnąć - skóra i włókna węglowe.
Maybach zadbał, by każda z jego limuzyn 57/62 była niepowtarzalna - w sumie istnieją aż 2 mln jej odmian. Jednak naprawdę wyjątkowy jest tylko Exelero. Dlaczego? - To unikat - chwali się Stefan Diehl, rzecznik Maybacha - I nikomu go nie sprzedamy - dodaje.
Ile to mogło kosztować? Firma nie podaje. Przyjmuje się jednak, że zbudowanie prototypu to co najmniej milion dolarów. A Exelero to nie gliniany model, z płaskorzeźbą silnika. On jeździ. I to jak...
Jazda z mistrzem
Gdybym przyszedł kilka minut później, popisy Ludwiga w Exelero mógłbym oglądać tylko z zewnątrz. W harmonogramie jazd wolne są jeszcze tylko trzy miejsca. Spokojnie czekam na swoją kolej. Dźwięk silnika jest tak donośny, że bez problemu słychać go nawet z kilometra. Coś jak mini-F1.
Motor to jednak maksi-Merc. Standardowy, 12-cylindrowy silnik Maybacha rozwiercono do 5,9 litra pojemności. Popracowano nad biturbo. Efekt? 700 KM. Jednak 2660 kg daje o sobie znać - do setki Exelero potrzebuje aż 4,4 s. Aż? Lekkiemu Koenigseggowi CCR wystarczy o 1,2 s mniej.
Pierwsze kilkanaście metrów pokazuje mi, że suche dane i praktyka to dwie różne rzeczy. Ludwig rusza z miejsca z fasonem szofera królewskiej limuzyny. Dostojność pryska jednak szybko, gdy mistrz DTM zaczyna zabawę z wirażami. Płynące z pokładowego audio dźwięki "Don't Phunk With My Heart" zespołu Black Eyed Peas natychmiast ustępują ogłuszającemu rykowi silnika. Pierwszy raz w życiu zwyczajnie brakuje mi tchu. A przecież tylko siedzę. Przeciążenia na zakrętach są takie, jakbym siedział w lotniczej wirówce. Ach, jaka szkoda, że nad drzwiami nie ma rączki. Łapię się więc za fotel, tunel, co się da.
Każdy zakręt wygląda, jakby był ostatni w moim życiu. Ufam jednak Ludwigowi - inaczej by mnie tu nie było. Niemiec prowadzi bardzo pewnie. I jakoś trudno mi uwierzyć, ze to jest jego szczyt możliwości.
Seria zakrętów kończy się, podobnie jak przeciążenia. Kątem oka widzę, jak Ludwig zmienia bieg. Gdybym akurat mrugnął powieką, mógłbym nie zauważyć.
Ostatnia prosta. Na oko kilkaset metrów. Wymarzone miejsce do pokazania, co potrafi samochód. Ku mojemu rozczarowaniu Ludwig jedzie powoli, wręcz snuje się. Wystawia nawet rękę przez okno. Coś jak zimny łokieć.
Ostatni zakręt. Ostatnie metry w Exelero. Nie powiem, gdyby nadwozie było nieco bardziej wysmakowane, mógłby być to nawet MYbach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum