W piątek, w przeddzień planowanego startu organizatorzy 30. Rajdu Dakar, po raz pierwszy w historii, odwołali imprezę z powodu zagrożenia atakiem terrorystycznym.
Ostrzeżenia, w tym także od Al-Kaidy, o możliwości zorganizowania zamachów na uczestników rajdu i na ekipy serwisowe docierały do organizatorów od kilku tygodni. Najbardziej obawiano się zagrożenia na etapach w Mauretanii, gdzie uczestnicy mieli wjechać 12 stycznia, podczas ósmego etapu z Ataru do Nawakszut.
13 stycznia miał być dniem odpoczynku, który uczestnicy imprezy planowali spędzić w stolicy kraju - Nawakszut. Od 14 do 19 stycznia zaplanowano kolejne etapy na terytorium Mauretanii.
24 grudnia w Mauretanii zamordowana została czwórka francuskich turystów przez nieznanych sprawców. Zdaniem władz mauretańskich była to zbrojna bojówka BAQMI - powiązanej z Al-Kaidą islamskiej organizacji działającej w północnej Afryce.
O możliwości ataku organizatorów imprezy - Amaury Sport Organisation - jako pierwsze poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Francji.
3 stycznia francuski MSZ wydał oświadczenie, w którym "zdecydowanie odradzał obywatelom Francji odwiedzania Mauretanii". Dotyczyło to także "wszystkich Francuzów z uczestnikami rajdu włącznie" - poinformował rzecznik rządu Laurent Wauquiez.
Władze Mauretanii nie zgodziły się z decyzją organizatorów. Zdaniem ministra spraw zagranicznych Babaha Sidi Abdallaha, nie było żadnych podstaw do odwołania rajdu. W oficjalnym komunikacie ministerstwo spraw zagranicznych Mauretanii podało, że do ochrony uczestników zaangażowano ponad trzy tysiące funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, i wszelkie obawy o zawodników są bezzasadne.
Rajd Dakaru został w całości odwołany po raz pierwszy w historii imprezy. W ubiegłym roku nie odbyły się z powodu zagrożenia bezpieczeństwa dwa odcinki w Mali.
"Decyzja została podjęta z ważnych względów, rozumiemy ją, ale będziemy mieli przez to wiele problemów. Przygotowania do startu były kosztowne, sprzęt, jaki mieliśmy jechać, będzie za rok wymagał gruntownej modernizacji. Koszty startu przez to poważnie wzrosną. Mieliśmy na trasie tegorocznych odcinków przygotowane zapasy paliwa, już go nie odzyskamy" - stwierdził szef teamu Nissana - Andre Dessoud.
źródło: www.onet.pl
Myślę, że jest to zbyt pochopna decyzja. Organizatorzy rajdu nie powinni się dać zastraszyć terroryzmowi. Albo przynajmniej znaleźć inne rozwiązanie tego problemu np.: zamiast odcinków w Mauretanii pojechać w innym miejscu
Także myślę, że jest to zbyt pochopna decyzja, ponieważ to zbyt ważne wydarzenie w świecie rajdów żeby je odwoływać z powodu **** terrorystów. Widać także, że rządy Mauretanii nie popierają tej decyzji sądząc że nie ma zagrożenia dla życia zawodników. Może chodziło o coś innego
A ja uważam, że dobrze sie stało, że odwołali. Wyobrażacie sobie coby sie stalo jakby doszlo do zamachow ?? Wtedy byście powiedzieli, że mogli odwołać rajd itp. Zastanowcie sie. Przeciez to bylo jedyne rozwiazanie z tej sytuacji Nie da się zmienić trasy, a wykluczyć zagrożenie tez jest niemozliwe
Wg mnie decyzja w ogóle debilna. Całkiem bez sensowna.
popieram ale również trzeba na ta sytuacje spojrzeć z punktu widzenia organizatorów.. nie dali by rady zabezpieczyć całej trasy,a z drugiej strony mogli zmienić delikatnie trase przejazdu...
Wg mnie decyzja w ogóle debilna. Całkiem bez sensowna.
popieram ale również trzeba na ta sytuacje spojrzeć z punktu widzenia organizatorów.. nie dali by rady zabezpieczyć całej trasy,a z drugiej strony mogli zmienić delikatnie trase przejazdu...
Całkowita nielogiczność. Na trasie mimo pomocy terrorystów do tej pory ginęli ludzi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum